Miałem ochotę na coś słodkiego. Postanowiłem, że kupię ciasto w proszku i zrobię całą blachę. :D Wybór nie był prosty: wahałem się między czekoladowym, jogurtowym a drożdżowym. Zdecydowałem się ostatecznie na pierwszy wariant. Już go kilka razy robiłem, więc była pewność, że nie wyjdzie zakalec. Mikser ręczny poszedł w ruch. Wymieszałem zawartość opakowania z 4 jajkami, 100 ml wody i rozpuszczoną margaryną w ilości 100 gram. W piekarniku siedziało przez 45 minut. Wyszła spora blacha, tak jak producent obiecywał na opakowaniu. Dodałem jeszcze trochę mieszanki keksowej, by można było podczas konsumpcji, od czasu do czasu, w cieście poczuć aromat bakalii. Efekty mojej pracy jak na załączonym zdjęciu. Następnym razem na wierzch dodatkowo wyleję roztopioną czekoladę gorzką. Aberfeldy – nie zapomniałem o przepisie na Twoje ciasto, jest w kolejce. :)
Blog dwudziestoparoletniego geja, żyjącego na polskiej prowincji. Zapis codzienności. Wzlotów i upadków, dobrych oraz złych chwil.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 31 stycznia 2019
poniedziałek, 21 stycznia 2019
Piekarnik
Przepis na ciasto uniwersalne, który przesłał Aberfeldy w komentarzu do poprzedniej notki, prezentuje się bardzo interesująco. Zwłaszcza wariant z podzieleniem masy na dwie i dodanie do jednej części kakao, tak by powstała zebra, jest intrygujące. Oczywiście, że wypróbuję ten przepis, ale nie daję gwarancji, że próba upieczenia ciasta zakończy się sukcesem. Będzie wyrośnięte, nie pojawi się zakalec. Jak wspomniałem w poprzednim wpisie, problem leży głównie po stronie piekarnika elektrycznego. Testowałem setki przepisów na ciasta i zauważyłem, że zakalce pojawiają się głównie w tych wypiekach, które zawierają w sobie różnego rodzaju produkty mleczne: mleko, jogurty, masło. Czyli tzw. ciężkie ciasta. Mogę trzymać się od A do Z przepisu, w piekarniku ciasto ładnie wyrasta, a jak przychodzi moment zakończenia pieczenia, to momentalnie opada i robi się flak. Istnieje kilka teorii, jak poprawnie upiec ciasto:
– czekać po upieczeniu, aż ciasto się wystudzi w piekarniku czy od razu wyjmować?
– składniki do ciasta mają być w temperaturze pokojowej czy to bez różnicy?
– otwierać piekarnik podczas pieczenia i sprawdzać patyczkiem, czy ciasto jest już gotowe czy trzymać się przepisu i po ustalonym czasie wyłączyć piekarnik?
Piekarnik jaki posiadam ma bardzo mało funkcji pieczenia: górna grzałka, góra, góra-dół, góra-dół z wentylatorem i góra-górna grzałka z wentylatorem. Nie ma możliwości pieczenia ciasta na samym dole! A to chyba podstawa w pieczeniu ciast. Zawsze wybieram opcję góra-dół, ale wiadomo, jak jednocześnie grzeje się i góra, i dół, to wychodzi zakalec.
sobota, 19 stycznia 2019
Chwile w kuchni
Dla wszystkich gotujących na co dzień facetów, ode mnie pełen szacunek i podziw. Naprawdę. Ja przykładowo potrafię coś tam prostego upichcić w kuchni czy ugotować coś z półproduktów, ale na tym moja kulinarna wiedza się kończy. Wiem, że wszystkiego można się nauczyć. Są przepisy i krok po kroku się ćwiczy kulinarne umiejętności. Ale trzeba mieć też do tego rękę. Na dobrą sprawę i wodę można przypalić.
Ja takim beztalenciem nie jestem. Makarony, ryże, kasze ugotuję bez problemu. Jakiś prosty sos z proszku zrobię. Schabowego czy mielonego usmażę. Pizzę z własną kompozycją składników na kupnym cieście upiekę. To samo z jakimiś przekąskami z ciasta francuskiego. Przykładowo sakiewki z kiełbasą, serem pleśniowym i szpinakiem. Parówki bez problemu ugotuję. Jajecznicę usmażę. Co jeszcze... Jakieś proste ciasto na naleśniki wykonam, gorzej z ich usmażeniem, bo mogą się przypalić. Chyba nigdy nie nauczę się kiedy jest odpowiedni moment na przerzucenie placka na drugą stronę. Jak nie spalę, to za wcześnie obrócę naleśnik, że jeszcze ciasto jest surowe. Lubie przedobrzyć w kuchni. Rzadko kiedy odchodzę od przepisu i dokładam jakieś własne pomysły do przygotowywanych dań. Dobre wychodzą mi tosty, czy to z patelni, piekarnika czy opiekacza. Gofry też zrobię od biedy. Na tym kończą się moje zdolności kulinarne.
Żałuję, że nie wychodzą mi ciasta. Mogę trzymać się przepisu, a i tak wyjdzie mi zakalec. Podejrzewam, że wina leży po stronie piekarnika, który ma za mało opcji do wyboru, jeśli chodzi o pieczenie ciast. Jedyne ciasta jakie mi dobrze wychodzą to te z proszku, zwłaszcza czekoladowe. Może i dobrze, że nie mam talentu do cukiernictwa, bo chyba codziennie piekłbym moje ulubione serniki czy jabłeczniki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Kwiecień
Kwiecień
