Pogubiłem się. Jestem w takim momencie życia, że nie wiem którą drogę wybrać. Czuję się jakbym stał na środku chodnika, który za chwilę zamienia się w skrzyżowanie. Nie wiadomo, którą drogą pójść, która będzie ta najodpowiedniejsza. Kierunki na drogowskazie nie wskazują nawet najmniejszej wskazówki. Decyzję trzeba podjąć samemu. Nie chciałbym wybrać drogi nr 1, by za chwilę znowu się wracać do skrzyżowania. To znowu byłaby strata czasu. Ot, takie dylematy. Tak jak w dawnym programie "Idź na całość", którą skrzynkę wybrać, by coś zyskać, a żeby nie pojawił się Zonk? Szukanie sponsora wydaje się być chybionym pomysłem, chociaż z jednym czterdziestolatkiem utrzymuję kontakt. Nie wiem, może spotkam się z nim w rzeczywistości i zobaczę co ma mi do zaoferowania. Dogadujemy się na wielu płaszczyznach, jak znajomi. Jeszcze nie miałem takich rozterek.