Prawie cały poprzedni tydzień to nadgodziny u
mnie. Myślałem, że trochę wypocznę w weekend, ale moje ciało zaczęło nastawiać
się na kolejny tydzień pracy. W piątek czułem się maksymalnie wypompowany z sił
witalnych, a drugi dzień wolnego na razie nie wystarczył na porządne zregenerowanie się i
naładowanie baterii. Będąc codziennie zmęczony, wracałem z roboty i jedynie o
czym marzyłem to o relaksującej kąpieli. Wanny nie posiadam, tak więc
pozostawał do dyspozycji prysznic. Dobrze, że nie z zimnym natryskiem. Zabawne,
jak szybko czas leci po zakończonej pracy, a w robocie często dłuży się
niemiłosiernie.